Przejdź do treści

Blogok. 5 min czytania

Ona powtarza, że nie ma u ciebie szans. Co mówić

Facet na serio to książki i blog dla facetów, którzy chcą z kimś być na serio. Zobacz książki

Wtorek, 22:40. Piszecie od dwóch tygodni i pisze się dobrze.

Odpowiada długo, dopytuje, wysyła zdjęcia z pracy. Widzisz, że chce. I nagle, w środku zwykłej rozmowy: „nie wiem, po co ty w ogóle ze mną piszesz”.

Kwadrans później drugie: „przecież znajdziesz sobie lepszą”.

Za pierwszym razem wziąłeś to za żart i odpisałeś coś miłego. Za drugim zacząłeś przekonywać, że jest świetna. Za trzecim siedzisz nad telefonem i nie masz pojęcia, co napisać, bo cokolwiek napiszesz, ona to odbije.

To jest sytuacja, na którą nikt cię nie przygotował. Tyle razy czytałeś o odmowach, o milczeniu, o tym, że ktoś nie odpisuje. A tu jest odwrotnie. Ona nie mówi „nie chcę ciebie”. Ona mówi „nie zasługuję na ciebie”. I stoisz z tym jak z paczką, której nie zamawiałeś.

Skąd u niej to „nie zasługuję”

Często zaczyna się od drobiazgu. Ktoś ze wspólnych znajomych rzucił kiedyś przy niej, że przebierasz i trudno cię zadowolić. Ona to zapamiętała. Teraz, kiedy się nią zainteresowałeś, dziwi się na głos i od razu dopisuje zakończenie: pewnie masz lepsze opcje, ona odpada.

Ona rozstrzygnęła sprawę za ciebie. Ty jeszcze nic nie zadeklarowałeś, a wyrok już zapadł. Wydała go sama, na siebie.

Jedno półzdanie z drugiej ręki. Ona wzięła je i dobudowała całą historię: skoro on przebiera, to wybiera najlepsze, ja nie jestem najlepsza, więc to nie ma sensu. Cała konstrukcja stoi na cudzym półsłówku.

Nikogo ci to nie przypomina?

Ona robi dokładnie to, co ty

Bo ten mechanizm znasz od środka.

Ile razy nie podszedłeś, bo z góry wiedziałeś, że nie masz szans? Ile razy rozstrzygnąłeś wszystko sam, zanim tamta osoba zdążyła otworzyć usta? Strach przed zagadaniem ma dokładnie tę samą budowę: wyrok najpierw, rzeczywistość potem, o ile w ogóle dopuścisz ją do głosu. A pytanie „co jest ze mną nie tak” ona zna tak samo dobrze jak ty.

Jej „nie ma u ciebie szans” to nie jest komunikat o tobie. To jej wersja twojego „nie podejdę, po co, i tak mnie spławi”. Ten sam strach, tylko po drugiej stronie ekranu.

Nie stoisz więc naprzeciwko zagadki. Stoisz naprzeciwko kogoś, kto boi się tego samego co ty. Ona po prostu mówi o tym głośno, a ty milczysz.

Dlaczego zapewnianie nie działa

Twój odruch jest w porządku: zaprzeczyć. „Coś ty, jesteś świetna.” Problem w tym, że to nie działa. Sam widzisz, powtarzasz to od dwóch tygodni i nic się nie przesunęło.

Nie działa, bo ona nie zgłasza faktu do sprostowania. Ona mówi, jak się czuje. A z uczuciem nie wygrasz na argumenty. Kiedy piszesz „jesteś super”, ona w środku słyszy „nie znasz mnie tak naprawdę”. Im mocniej przekonujesz, tym mocniej ona broni swojej wersji, bo jej wersja mieszka z nią od lat, a ty piszesz z nią od dwóch tygodni.

Zresztą sprawdź to na sobie. Jak masz zły dzień i ktoś rzuca „nie przesadzaj, jest dobrze”, robi ci się lepiej? No właśnie. Czujesz, że tamten chce mieć temat z głowy. Ona przy twoim „coś ty, jesteś świetna” może czuć dokładnie to samo, nawet jeśli ty mówisz to całym sercem.

Czasem w takich zdaniach jest też sprawdzanie gruntu. Nie żadna gra. Po prostu ktoś, kto boi się odrzucenia, woli jeszcze raz usłyszeć, że jest inaczej, zanim zrobi krok. To wraca jak język do dziury w zębie.

Teraz coś niewygodnego o tobie. Sprawdź uczciwie, czy kawałek ciebie nie czuje się przy tym jej umniejszaniu bezpiecznie. Kobieta, która sama mówi, że nie ma szans, wygląda na kogoś, kto cię nie odrzuci. Jeśli coś w tobie odetchnęło przy tej myśli, spoko, to nie robi z ciebie złego człowieka. Pokazuje, że szukasz bezpieczeństwa, a nie jej. Dobrze nazwać to przed sobą, zanim ta znajomość pójdzie dalej.

Co zamiast przekonywania

Nie naprawisz jej samooceny i to nie jest twoje zadanie. To jest ta sama rodzina sytuacji co wtedy, kiedy ona mówi, że ma blokadę: możesz być obok, ale nie zrobisz tej roboty za nią.

Możesz za to zrobić dwie rzeczy.

Pierwsza: powiedz raz, wprost, dlaczego tu jesteś. Nie ogólnik o tym, jaka jest wyjątkowa, tylko konkret o tobie: „Nie piszę z tobą z braku innych opcji. Piszę, bo mi się z tobą dobrze pisze.” Raz. Bez powtarzania co wieczór, bo powtarzane traci wagę.

Druga: przestań prostować każde umniejszenie. Odpowiadaj na człowieka, nie na zdanie. Ona pisze „znajdziesz lepszą”, ty pytasz, jak wypadło to, czego się bała w pracy. Nie ignorujesz jej. Ignorujesz wyrok, który sama sobie wydała, i rozmawiasz z nią, nie z jej strachem.

I daj temu czas. Zapewnienie zużywa się w godzinę. To, że piszesz następnego dnia i kolejnego, i że nie znikasz po jej gorszych wieczorach, nie zużywa się wcale. Ona uwierzy w to, co robisz, dużo szybciej niż w to, co mówisz.

Jedna uwaga jeszcze. Pilnuj, żeby jej umniejszanie nie stało się głównym tematem waszych rozmów. Jeśli każdy wieczór kończy się tym, że ty ją podnosisz, to po miesiącu tylko to będziecie umieli robić razem. Rozmawiajcie o zwykłych rzeczach, planujcie zwykłe rzeczy. Ludzie prostują się przy kimś, przy kim życie toczy się normalnie, nie przy kimś, kto stoi nad nimi z apteczką.

Jedna rzecz na jutro

Następnym razem, kiedy napisze, że nie ma u ciebie szans, nie zaprzeczaj i nie chwal.

Napisz jedno zdanie o faktach: „Piszę z tobą, bo chcę pisać z tobą.” I wróć do rozmowy, którą prowadziliście, zanim to zdanie spadło na stół.

To wszystko. Jedno zdanie o tym, co robisz, zamiast dziesięciu o tym, jaka ona jest. Fakt zamiast oceny. Faktu nie da się odbić tak łatwo jak komplementu, bo fakt właśnie się dzieje: piszesz z nią, ona to widzi.

A kiedy ostatnio ktoś musiał przekonywać ciebie, że warto z tobą pisać, i ile z tych zapewnień naprawdę do ciebie dotarło?

Czytaj dalej: rozmowa, w której robisz całą robotę oraz jak powiedzieć, że ci się podoba, bez obracania tego w żart. Więcej o tym w książce „Rozmowa, po której coś się dzieje”.

Podeślij komuś, kto to zna: