Przejdź do treści

Blogok. 5 min czytania

Jak powiedzieć dziewczynie, że ci się podoba, bez żartu

Facet na serio to książki i blog dla facetów, którzy chcą z kimś być na serio. Zobacz książki

Sobota, urodziny kogoś z ekipy, kuchnia w bloku. Ona też tam jest, a ty wciąż nie wiesz, jak jej powiedzieć, że ci się podoba.

Robisz właśnie scenkę z szefem w roli głównej i pół kuchni płacze ze śmiechu. Ona też się śmieje. Stoi oparta o lodówkę, patrzy na ciebie i się śmieje.

Znacie się od pół roku. Lubisz ją bardziej, niż przyznajesz komukolwiek, sobie też.

W ekipie masz zresztą etat. Jak jest impreza, ty odpowiadasz za śmiech. Nikt ci tego nie przydzielał, samo się tak ułożyło, jeszcze na studiach.

Koło pierwszej wychodzicie w tę samą stronę. Kilkanaście minut pieszo, we dwoje, puste ulice. Idealny moment na jedno zwykłe zdanie. Że dobrze ci z nią. Że chciałbyś się umówić, tylko we dwoje.

Zamiast tego robisz bit o czapce, którą ktoś zostawił u solenizanta na wieszaku. Ona się śmieje. Rozchodzicie się na skrzyżowaniu.

W domu leżysz i patrzysz w sufit. Umiesz rozbawić cały pokój. Jednego prostego zdania nie umiesz powiedzieć od pół roku.

Odwagi masz aż nadto, tylko gdzie indziej

Policz, co już robiłeś dla ludzi. Na weselu Bartka wziąłeś mikrofon od wodzireja i powiedziałeś toast po niby-włosku, sala płakała ze śmiechu. Na firmową wigilię przyszedłeś w swetrze z reniferem, któremu świecił nos. W strefie kibica przed meczem kadry zacząłeś przyśpiewkę, którą podchwyciło pół placu.

Kto tak robi, ten się ludzi nie boi. Dowodów na odwagę masz więcej niż większość facetów, których znasz. Czyli przy tamtej lodówce chodziło o coś innego. I to coś da się nazwać.

Wygłup jest bezpieczny, bo to nie ty

Popatrz, co ryzykuje błazen, a co ryzykuje facet mówiący „podobasz mi się”.

Błazen nie ryzykuje nic. Wygłup to kostium. Jak sala się śmieje, wygrałeś. Jak się nie śmieje, wzruszasz ramionami, bo to przecież był żart, konwencja, nie ty. Zawsze jest wyjście awaryjne. Dlatego da się wygłosić toast po niby-włosku: to nie ty tam stoisz, tylko postać, którą grasz.

Szczere zdanie nie ma wyjścia awaryjnego. „Podobasz mi się” jest podpisane twoim imieniem. Nie obrócisz tego w konwencję, jak ona zrobi krok w tył. Odmowa nie trafi w postać. Trafi w ciebie.

Dlatego skala trudności jest odwrócona, niż się wszystkim wydaje. Im mniej ciebie w numerze, tym łatwiej go zrobić. Sweter z reniferem to zero ciebie. Jedno ciche „podobasz mi się” to sto procent.

Jest jeszcze jedno. Rola śmieszka to twoja waluta. Za nią masz miejsce w ekipie, zaproszenia, ludzi dookoła. I gdzieś w środku siedzi obawa, że jak przestaniesz być zabawny i powiesz coś na serio, stracisz jedyne, za co cię trzymają. Więc pilnujesz roli nawet wtedy, kiedy ona zaczyna pilnować ciebie.

Żart to twój odruch gaszenia

Jest jeszcze drugi mechanizm, ćwiczony latami.

Za każdym razem, kiedy w powietrzu robi się poważnie, gasisz to żartem. Napięta cisza przy stole? Wrzucasz tekst. Ktoś zaczyna mówić o czymś trudnym? Rozładowujesz. Robisz to od tylu lat, że to już nie jest wybór, tylko odruch. Szybszy niż myśl.

I ten odruch, który wszędzie indziej robi z ciebie dobrego kompana, tutaj pracuje przeciwko tobie. Moment, w którym chcesz powiedzieć jej coś prawdziwego, jest z natury poważny. Czujesz napięcie, odruch wchodzi, żart gotowy, moment zgaszony. Zgasiłeś dokładnie to, co miało się wydarzyć.

Potem w domu masz do siebie żal, że znowu, że przecież był idealny moment. Ale to nie moment był problemem. Momentów było mnóstwo. Problemem jest odruch, który odpala się szybciej, niż zdążysz zdecydować.

Zauważ przy okazji, czego się boisz. Nie jej. Ona ci nigdy nie dała powodu. Boisz się publiki, tego, jak to będzie wyglądało, czyli opinii, nie kobiety. Błazen ma zawsze widownię w głowie i ocenia każde zdanie po tym, jak zagra. A szczere zdania w tej ocenie wypadają fatalnie, bo nie mają puenty.

Ona słyszy tylko to, co powiedziałeś

Jest jeszcze jej strona. Tej zwykle nie widzisz.

Ona nie ma dostępu do twojej głowy. Ma dostęp do bitów o czapce. Przez pół roku dostała od ciebie kilkaset żartów i zero informacji. W jej świecie jesteś świetnym kolegą, przy którym można się pośmiać. Nie dlatego, że tak o tobie zdecydowała. Dlatego, że nic innego nigdy od ciebie nie usłyszała.

Żarty zresztą nie są neutralne. One aktywnie mówią: tu się nic poważnego nie dzieje, można się rozluźnić. Każdy bit o czapce to komunikat, że ten wieczór jest o niczym. Wysyłasz go od pół roku, regularnie, z dobrym timingiem. Ona go po prostu odbiera.

Tak właśnie wygląda mechanizm, przez który podobacie się sobie od miesięcy i nic z tego nie wynika. Dwoje ludzi czeka, aż to drugie coś powie. A ten, który gada najwięcej w całej ekipie, akurat w tej jednej sprawie milczy jak grób.

Nie obiecam ci, że jak powiesz, to usłyszysz tak. Możesz usłyszeć nie i to zaboli. Ale to, co masz teraz, to stan zamrożony, który boli po trochu codziennie i potrafi ciągnąć się latami. Wypowiedziane zdanie zamienia go w odpowiedź. Jakąkolwiek, ale odpowiedź.

Jedna rzecz na jutro

Nie zaczynaj od niej. Zacznij od rozbrojenia odruchu.

Jutro powiedz jednej osobie jedno szczere zdanie bez puenty. Koledze: „dobrze się z tobą gada”. Mamie: „fajnie, że zadzwoniłaś”. Komuś z pracy: „dzięki, że mnie wtedy wyręczyłeś”. Cokolwiek, co jest prawdą i nie jest żartem.

Po wypowiedzeniu nic nie dodawaj. Żadnego „no dobra, nie spinajmy się”, żadnego hehe na końcu. Powiedz i pozwól temu zdaniu wisieć w powietrzu przez te trzy sekundy, które będą cię palić od środka. Właśnie to ćwiczysz: mówienie prawdy bez tarczy, na razie tam, gdzie nie ma nic do stracenia.

Jeśli pierwszego dnia zdanie wyjdzie drewniane, spoko, ma prawo. Mówisz coś, czego nie mówiłeś od lat, pierwszy raz rzadko wychodzi płynnie. Powtórz następnego dnia z kimś innym. To nie jest występ i nikt nie ocenia wykonania. Liczy się to, że zdanie padło i że go nie odwołałeś.

Jak ten mięsień okrzepnie, zdanie do niej przestanie być skokiem z dachu. Będzie po prostu kolejnym szczerym zdaniem. Trudniejszym, jasne. Ale z tej samej rodziny.

Ile szczerych zdań powiedziałeś w tym tygodniu na głos, a ile zgasiłeś żartem, zanim zdążyły wybrzmieć?

Czytaj dalej: Podobacie się sobie od miesięcy. Kiedy to powiedzieć oraz Napięcie i nachalność dzieli jeden test. Szerzej i po kolei opisuje to poradnik Jak wyjść z roli kolegi. Ten temat rozwija książka „Rozmowa, po której coś się dzieje”.

Podeślij komuś, kto to zna: