Dziewczyna odwołała spotkanie trzy godziny przed. Znowu
Facet na serio to książki i blog dla facetów, którzy chcą z kimś być na serio. Zobacz książki
Siedemnasta dwadzieścia. Miałeś wyjść o dwudziestej. Telefon wibruje, a ty jeszcze przed przeczytaniem wiesz, że spotkanie jest odwołane. Znowu.
Wiadomość: w pracy się posypało, musi zostać po godzinach, przeprasza, może innego dnia.
Piszesz „ok”. Odkładasz telefon. Wracasz do niego po dwóch minutach, bo „ok” jednak nie oddaje tego, co czujesz, a czujesz się głupio ze sobą samym w mieszkaniu, w koszuli, którą wyprasowałeś po południu.
To trzeci raz. Pierwszy nie liczył się, bo zadzwoniła wcześniej i od razu zaproponowała inny dzień. Drugi był dwa tygodnie temu, jakaś wymówka i nic w zamian, czekałeś kilka dni, aż sama się odezwała, i wtedy się spotkaliście. Teraz trzeci.
I zaczynasz liczyć w drugą stronę: ile razy ty odwołałeś. Zero.
Michał zrobił z jednego złego wieczoru dwa
Michał, z którym dzielisz biurko, miał taki dzień w marcu. Stolik w tajskiej knajpie zarezerwowany na ósmą, z pracy wyszedł godzinę wcześniej, żeby jeszcze wpaść do fryzjera. O piątej przyszła wiadomość, że jednak nie da rady.
Pierwszą odpowiedź napisał dobrą: „jasne, nie ma sprawy”.
Druga poszła kwadrans później, z autobusu. „Szkoda, specjalnie brałem wcześniej wolne i rezerwowałem stolik. Daj znać, kiedy w końcu ci pasuje, bo ja się dopasowuję od trzech tygodni.”
Ja się dopasowuję od trzech tygodni.
Odpisała po godzinie. Że przeprasza, że nie wiedziała, że to dla niego aż taka sprawa. I nic więcej, żadnego dnia, żadnej godziny.
Następnego ranka przesunął ci telefon przez biurko i zapytał, czy przesadził.
Dwie rzeczy dzieją się tu naraz i trzeba je rozdzielić
Pierwsza: ona odwołuje i nie proponuje nowego terminu. To jest fakt i on coś znaczy.
Druga: ty czekasz cały dzień na wieczór, który zależy od kogoś innego. To też jest fakt i on znaczy coś zupełnie innego.
Pierwsza jest o niej. Druga jest o tobie i o tym, jak wygląda twój tydzień. Jak je zlepisz w jedno, wyjdzie żal, a z żalu wychodzi wiadomość z rachunkiem.
Rozdziel je, bo inaczej wszystko się miesza.
Co znaczy odwołanie bez propozycji
Tu jest jedna prosta zasada i ona wystarcza, żeby nie zgadywać.
Kto chce się spotkać, ten podaje nowy termin w tej samej wiadomości.
„Nie dam rady dziś, umrę z tą robotą, ale w sobotę jestem wolna cały dzień” to jest odwołanie kogoś, kto chce.
„Nie dam rady, przepraszam, może innym razem” to jest odwołanie kogoś, kto nie chce albo mu nie zależy na tyle, żeby o tym pomyśleć.
Raz to nic nie znaczy, bo ludzie miewają dni, w których nie myślą o niczym poza tym, co ich przygniata. Dwa razy to sygnał. Trzy razy z rzędu bez ani jednej propozycji z jej strony to nie jest sygnał, tylko odpowiedź, tylko podana w formie, która nie wymaga powiedzenia niczego przykrego.
Bo tu jest rzecz, którą trzeba przyjąć do wiadomości: większość ludzi nie odmawia wprost. Odmawianie wprost jest niemiłe i wymaga odwagi, której nie każdy ma na zawołanie. Więc zamiast tego robi się coś, co pozwala drugiej stronie samej się domyślić.
Ty tego nie odczytujesz nie dlatego, że jesteś naiwny. Nie odczytujesz, bo przy każdym odwołaniu z osobna da się znaleźć sensowne wytłumaczenie, i za każdym razem je znajdujesz.
Dlaczego „ja się dopasowuję od trzech tygodni” jest najgorszym możliwym ruchem
Nie chodzi nawet o to, że jest za ostre. To zdanie wystawia rachunek.
W tym zdaniu jest ukryta cała księgowość: ja się starałem, ty nie, jesteś mi coś winna. I to prawda, że się starałeś. Ale ona nie podpisywała umowy i nie wie, że ten wieczór był w twoim tygodniu jedyną rzeczą, na którą czekałeś.
A dowiaduje się tego właśnie teraz, z tej wiadomości. I to jest ta informacja, która działa najbardziej przeciwko tobie, mocniej niż jakikolwiek ton.
Jest też druga strona. To zdanie robi z ciebie kogoś, kto się rozlicza, a nikt nie chce się umawiać z kimś, przy kim trzeba uważać, żeby nie narobić długu.
Prawdziwy problem nie polega jednak na tym, że napisał źle. Polega na tym, że musiał napisać cokolwiek, bo ten wieczór był pusty i został z nim sam.
Co robić zamiast tego
Trzy rzeczy i wszystkie są proste.
Najpierw odpowiedz krótko i naprawdę na tym skończ. „Spoko, powodzenia w pracy.” I odkładasz telefon. Nie dopisujesz po pięciu minutach. Nie tłumaczysz. Nie ma żadnej wiadomości, która poprawi twoją pozycję w tej sprawie, a każda ją pogarsza.
Potem nie proponujesz następnego terminu. Odwołała, więc kolej jest po jej stronie. Jak w ciągu tygodnia sama napisze z konkretem, wiesz, na czym stoisz. Jak nie napisze, też wiesz, i nie musiałeś nikogo o nic pytać.
To nie jest granie na ciszę ani żadna technika. Cisza używana jako narzędzie nacisku to zupełnie inna rzecz i nie o to chodzi. Chodzi o normalną kolejność: dwa razy zaproponowałeś ty, teraz nie twoja kolej.
I najważniejsze: miej co robić o dwudziestej.
To jest właściwa odpowiedź na całą tę sytuację. Nie lepsza wiadomość, nie mądrzejsza reakcja. Wieczór, który nie stoi pusty, kiedy ktoś się wykruszy.
Bo zauważ, co ci naprawdę zepsuło ten dzień. Nie to, że jej nie zobaczyłeś. To, że o siedemnastej dwadzieścia twój wieczór przestał istnieć i nie było czym go zastąpić. Gdybyś miał w kalendarzu cokolwiek innego, ta wiadomość byłaby drobiazgiem: szkoda, przełożymy, idę na to drugie.
I wtedy nie wyliczasz, kto się ile dopasowywał, bo nie masz o co mieć żalu. Nie odebrała ci nic, bo nie miała czego odbierać.
Jedna rzecz na jutro
Załóż jedną zasadę i trzymaj się jej przez miesiąc: na każdy wieczór umówiony z kimś, na kim ci zależy, masz jeszcze jedną rzecz, którą lubisz robić.
Nie plan zapasowy na wypadek odwołania. Po prostu druga rzecz, która i tak jest w tym tygodniu. Trening we wtorek, kumpel w czwartek, cokolwiek.
Wtedy odwołanie przestaje być dziurą w tygodniu, a robi się jedną zmianą w planie, w którym jest coś jeszcze.
I jeszcze jedno, na koniec, bo o tym się zapomina przy trzecim odwołaniu z rzędu: ta konkretna sprawa prawdopodobnie się nie ułoży i nie ma w tym twojej winy. Nie napisałeś nic złego, nie zrobiłeś nic źle, po prostu druga strona nie chce tak bardzo jak ty. To się zdarza i nie jest oceną ciebie.
Ile wieczorów w tym miesiącu zależało od czyjejś odpowiedzi?
Czytaj dalej: Piszecie od miesiąca i nie ma spotkania. Jak to zmienić oraz Jak zaproponować spotkanie, zamiast pisać „musimy kiedyś”. Szerzej i po kolei opisuje to poradnik Znajomość gaśnie po trzecim spotkaniu. Ten temat rozwija książka „Między spotkaniami”.