Przejdź do treści

Blogok. 5 min czytania

Wymyśliłeś tekst na podryw i pytasz, czy zadziała

Facet na serio to książki i blog dla facetów, którzy chcą z kimś być na serio. Zobacz książki

Jest 23:40. Leżysz w łóżku, telefon dziesięć centymetrów nad twarzą.

W notatkach masz zdanie. Układasz je od wtorku. Dziś powstała czwarta wersja i ta wygląda na najlepszą.

Przestawiasz jeszcze dwa słowa. Czytasz całość szeptem, sprawdzasz, jak leży w ustach. Wyobrażasz sobie, jak ona to słyszy. W tej wyobrażonej scenie unosi brwi, uśmiecha się, odpowiada dokładnie tak, jak trzeba.

W wyobraźni to zdanie działa za każdym razem. Ma sto procent skuteczności, bo obie role grasz ty.

Otwierasz jeszcze wyszukiwarkę i wpisujesz coś w rodzaju „dobry tekst na zagadanie”. Przeglądasz cudze propozycje jak karty w talii: słabe, ograne, to może być.

Zdania nie powiedziałeś jeszcze nigdzie na głos. Ale plan jest: jak dopracujesz, to powiesz. Kiedyś.

Kumpel z grupy ma swoją wersję

Niedziela, dziewiąta wieczorem, grupa na WhatsAppie z ekipą od piątkowej piłki. Grzesiek wrzuca: „Ocena, mam tekst na otwarcie, sprawdzony na trzech”. Pod spodem: „Gdybyś musiała wybrać: pizza z ananasem albo już nigdy więcej pizzy?”

Trzy kciuki w górę, jedno „słabe”, nikt nie pyta, do kogo.

Bo do kogo, to w tej wymianie w ogóle nie jest ważne.

Nie ma tu imienia, miejsca ani sytuacji. Pytanie o pizzę da się zadać w tramwaju, na urodzinach, w aplikacji, dziewczynie w kurtce i dziewczynie w sukience. Zostało napisane do nikogo, a ma zadziałać na każdą.

„Sprawdzony na trzech” znaczy zresztą tylko tyle, że trzy osoby odpisały coś o pizzy. Co było dalej, Grzesiek nie pisze. Zdanie jest dekoracją ustawioną pod występ autora, a ona jest w tym planie wymienna jak statystka.

Śmieszne? Trochę. Tylko że twoje notatki z czwartą wersją zdania to jest dokładnie to samo, w subtelniejszym wydaniu.

Dlaczego szukasz zdania, a nie rozmowy

Bo zdanie da się dopracować, a rozmowy nie.

Rozmowa jest nieprzewidywalna. Ona może odpowiedzieć cokolwiek i będziesz musiał zareagować na żywo, bez notatek. Tego właśnie się boisz. Więc przenosisz ciężar na jedyny element, który da się kontrolować: na tekst.

To wygodne jeszcze z jednego powodu. Jak dopracowane zdanie nie zadziała, to zawiodło zdanie, nie ty. Wystarczy wrócić do warsztatu i poszukać lepszego. Dlatego zdanie ląduje do oceny na grupie, zamiast po prostu podejść do kogoś. Ocenianie tekstu jest bezpieczne. Podchodzenie nie jest.

Zbieranie tekstów ma zresztą jeszcze jedną wygodną cechę: nigdy się nie kończy. Zawsze może istnieć zdanie odrobinę lepsze od tego, które masz. Więc szukasz dalej. Kolejny wieczór schodzi na przeglądaniu, ocenianiu, notowaniu. Z zewnątrz wygląda to jak praca nad sobą. Od środka to jest poczekalnia.

Tylko zobacz, czego naprawdę szukasz. Nie słów. Gwarancji. Chcesz zdania, które zadziała na pewno, zanim je powiesz. Takiego zdania nie ma, tak samo jak nie ma magicznej pigułki. Najlepsze zdanie świata może dostać w odpowiedzi wzruszenie ramion, bo ona spieszy się do pracy, ma zły dzień albo po prostu nie chce. Żaden tekst tego nie przeskoczy.

Dopóki porównujesz wersje w notatkach, nie musisz ryzykować. Wygodne, no nie. To jest prawdziwa funkcja tego pliku. Nie przygotowuje cię do rozmowy. Odkłada ją.

Co słyszy ona

Przećwiczone zdanie brzmi jak przećwiczone. Nie dlatego, że kobiety mają jakiś wykrywacz. Dlatego, że wypowiada się je inaczej: odrobinę za szybko, odrobinę za gładko, z oczami, które czekają na efekt jak na wynik badania.

Sprawdź to na sobie. Kiedy konsultant na infolinii czyta formułkę, słyszysz to w pół sekundy. Nie analizujesz słów, słyszysz melodię czytania. Z wyuczonymi zdaniami na zagajenie jest tak samo, tylko że tu melodia zdradza coś więcej: że rozmowa została zaplanowana, zanim ona zdążyła cokolwiek powiedzieć.

Ona może nawet nie umieć tego nazwać, ale to zdanie nie ma z nią nic wspólnego. Da się je powiedzieć każdej. Może w zeszłym miesiącu ktoś już jej takie powiedział.

A teraz zwykłe zdanie o tym, co dzieje się właśnie tutaj. „Ta kolejka stoi już dziesięć minut, chyba tu zapuszczę korzenie.” Nie jest błyskotliwe i żadnego konkursu by nie wygrało. Ale pasuje do tej chwili, do tego miejsca, do osoby stojącej obok. Nie brzmi jak występ, bo nim nie jest.

Zdanie otwierające nie musi być dobre. Ma być prawdziwe i powiedziane na miejscu. Cała reszta, którą próbujesz w nie wpakować, to balast.

Nawet jakby zadziałało, to co dalej

Zrób eksperyment myślowy. Twój tekst działa idealnie. Ona się uśmiecha i mówi: „Z ananasem, oczywiście. A ty?”

I co teraz?

Scenariusz właśnie się skończył. Miałeś jedno zdanie, ona je przyjęła i zaczęła się zwykła rozmowa, do której notatek nie masz. Ten moment jest trudniejszy niż samo otwarcie, bo tu już nie ma się za czym schować. Znasz go zresztą z innej strony: przeczytałeś już setki poradników i w decydującej chwili żaden nie podał ci drugiego zdania.

Pierwsze zdanie trwa dziesięć sekund. Rozmowa trwa godzinę. Szlifując otwarcie, przygotowujesz się do dziesięciu sekund czegoś, co w całości rozstrzyga się później. To jakby przed maratonem trenować wyłącznie wiązanie butów.

Dlatego pytanie „czy ten tekst zadziała” jest źle postawione. Właściwe pytanie brzmi: czy po jego wypowiedzeniu zostaniesz w rozmowie, której już nie kontrolujesz. Bo to tam się wszystko rozstrzyga i tego żaden gotowiec za ciebie nie zrobi.

Jedna rzecz na jutro

Jutro zadzwoń do kogoś, do kogo zwykle tylko piszesz.

Choćby do Grześka z grupy od piłki. Do siostry albo do kolegi ze studiów, z którym od roku wymieniacie same memy. Bez listy tematów i bez notatek. Pięć minut rozmowy, w której nie wiesz, co powie druga strona, a ty odpowiadasz na bieżąco.

Będzie niezgrabnie. Ktoś odbierze w biegu, ktoś zapyta „coś się stało?”, bo dzwonisz pierwszy raz od miesięcy. Powiedz zwyczajnie: „nie, chciałem pogadać, co u ciebie?”. I słuchaj, co odpowie, zamiast układać w głowie następne zdanie.

To jest ten mięsień, którego nie ćwiczysz, siedząc nad notatkami. Rozmowa bez scenariusza, z odpowiedziami, których nie znasz z góry. Telefon do kumpla to jego najłatwiejsza wersja, bo nic tu nie leży na szali.

Zdanie z notatek możesz sobie zostawić. Ale najpierw naucz się mówić zdania, których nie pisałeś, bo z takich składa się cała reszta rozmowy.

Ile wersji swojego zdania masz już zapisanych i ile z nich powiedziałeś komukolwiek na głos?

Czytaj dalej: Pytasz obce kobiety o godzinę i nazywasz to treningiem oraz co zrobić, kiedy ciągniesz rozmowę sam. Szerzej opisuje to poradnik Randki po trzydziestce. Więcej w książce „Rozmowa, po której coś się dzieje”.

Podeślij komuś, kto to zna: