Przejdź do treści

Blogok. 5 min czytania

Po pierwszej randce cisza, a ty szukasz swojego błędu

Facet na serio to książki i blog dla facetów, którzy chcą z kimś być na serio. Zobacz książki

Było dobrze. Naprawdę dobrze. Dlatego cisza po tej randce boli bardziej niż każda wcześniejsza.

Śmialiście się, siedzieliście dwie godziny dłużej, niż planowaliście, odprowadziłeś ją i było blisko. Wróciłeś do domu w takim stanie, w jakim nie wracałeś od dawna.

Napisałeś następnego dnia. Odpisała krótko. Napisałeś dzień później, odpisała po sześciu godzinach, jednym słowem. Wczoraj nie odpisała w ogóle.

I od trzech dni robisz to samo. Przewijasz tamten wieczór klatka po klatce i szukasz miejsca, w którym to się złamało.

Może ten żart o jej pracy. Może to, że powiedziałeś dwa razy, że ładnie wygląda, i drugi raz był o jeden za dużo. Może to, że zapłaciłeś. Albo że nie zapłaciłeś od razu. Może wziąłeś ją za rękę za wcześnie. Może za późno.

O czwartej nad ranem masz listę czternastu rzeczy, które mogłeś zrobić inaczej, i żadnej pewności.

Pytanie, które zadaje sobie prawie każdy

Ten temat wraca u facetów bez przerwy i zawsze wygląda tak samo. Długa opowieść o spotkaniu, minuta po minucie, kumplowi przy piwie albo samemu sobie pod prysznicem, a na końcu pytanie.

Znasz je: powiedz mi chociaż, co zrobiłem nie tak. Za szybko ją objąłem?

„Powiedz mi chociaż”. To zdanie jest ważniejsze niż całe pytanie o objęcie.

Nie prosisz, żeby wróciła. Prosisz o powód. Byle jaki, byle konkretny. Bo z powodem da się żyć, a z niewiedzą nie.

Dlaczego głowa tak bardzo chce znaleźć twój błąd

To nie jest samobiczowanie się dla przyjemności. Za tym stoi całkiem sensowna potrzeba, tylko źle skierowana.

Jeżeli to była twoja wina, to znaczy, że masz nad tym kontrolę. Popełniłeś błąd, więc następnym razem go nie popełnisz i skończy się inaczej. Świat zostaje przewidywalny, a ty masz co poprawiać.

Alternatywa jest znacznie gorsza do przyjęcia: nie zrobiłeś nic złego, a i tak się nie udało. To znaczy, że można zrobić wszystko dobrze i przegrać. Nikt tego nie chce usłyszeć, więc głowa woli wymyślić winę, niż przyjąć, że nie było jej wcale.

Dlatego szukasz i zawsze coś znajdziesz. Zawsze da się znaleźć zdanie, które mogło zabrzmieć inaczej. Nie dlatego, że zabrzmiało. Dlatego, że jak się szuka wystarczająco długo, to się znajduje.

Dlaczego ta analiza nic ci nie daje

Nie masz danych. Naprawdę. Wiesz tylko, co robiłeś ty. Nie wiesz, że w środę odezwał się do niej były. Nie wiesz, że dostała propozycję pracy w innym mieście. Nie wiesz, że ma tydzień, w którym nie odpisuje nikomu. Budujesz teorię o czyjejś decyzji, znając jedną trzecią sytuacji, i to własną trzecią.

Pamięć też nie działa jak film. Po trzech dniach przewijania nie odtwarzasz już tamtego wieczoru. Odtwarzasz ostatnią wersję, którą sobie opowiedziałeś. Za każdym razem ten twój żart brzmi trochę gorzej, jej mina jest trochę bardziej niewyraźna. Materiał, na którym pracujesz, psuje się od samego patrzenia.

A nawet pewna odpowiedź niewiele by zmieniła. Załóżmy, że dowiadujesz się na pewno: chodziło o ten drugi komplement. I co teraz? Nie cofniesz go. Następnym razem będzie inna osoba, inny wieczór i inna rzecz. Zbierasz zasady, które nie mają gdzie zadziałać.

To ta sama pułapka co rozbieranie każdej jej wiadomości na czynniki. Wygląda na wyciąganie wniosków, jest kręceniem się w miejscu.

Rzecz, którą trzeba powiedzieć wprost

Ludzie czasem przestają być zainteresowani i nie dzieje się to z powodu, który dałoby się naprawić.

Nie zawsze jest błąd. Czasem ktoś po prostu poczuł mniej, niż mu się wydawało pierwszego wieczoru. Czasem miał gorszy tydzień. Czasem wrócił do kogoś, o kim ci nie powiedział.

To nie jest wygodne, bo odbiera możliwość poprawy. Ale jest prawdziwe i, co ważniejsze, zdejmuje z ciebie wyrok, który sam sobie wydałeś w środku nocy na podstawie czternastu poszlak.

I jeszcze coś. Ten wieczór naprawdę był dobry. Nie stał się gorszy dlatego, że nie miał ciągu dalszego. Siedziałeś dwie godziny dłużej, niż planowałeś, z kimś, kogo chciałeś poznać, i było wam ze sobą dobrze. To się wydarzyło. Trzy dni analizy zabrały ci wspomnienie i zostawiły akta sprawy.

Jedyna analiza, która ma sens

Nie przestaniesz myśleć na komendę. Zmień więc pytanie.

Złe pytanie brzmi: co zrobiłem źle. Nie ma na nie odpowiedzi i to jest studnia bez dna.

Dobre pytanie brzmi: czy zachowałem się jak ktoś, kim chcę być.

Byłeś w porządku wobec niej? Powiedziałeś to, co naprawdę myślałeś, czy grałeś kogoś? Słuchałeś jej, czy czekałeś na swoją kolej, żeby powiedzieć przygotowaną rzecz? Odezwałeś się później, bo chciałeś, czy bo tak wypadało?

Na te pytania są odpowiedzi i one się do czegoś przydają, niezależnie od tego, czy ona odpisze.

Jeżeli odpowiedzi są dobre, spotkanie było udane. A wynik? Nie był wyłącznie po twojej stronie. Nigdy nie był.

Jedna rzecz na jutro

Napisz jej jeszcze raz. Jedną wiadomość, konkretną, z propozycją i terminem, bez nawiązywania do tego, że nie odpisała.

„Hej, w sobotę gram w kręgle z ekipą. Wpadasz?”

Jeśli odpisze, spoko. Jeśli nie, też masz odpowiedź i to jest twardsza informacja niż wszystko, co wymyśliłeś przez trzy noce.

A potem, i to jest ważniejsza połowa zadania, wyznacz sobie granicę czasu na tę sprawę. Do niedzieli wieczorem. W niedzielę o dwudziestej trzeciej ta historia się kończy, niezależnie od tego, czy masz odpowiedź.

Nie dlatego, że przestaniesz o niej myśleć na komendę. Dlatego, że dopóki nie ma terminu, ta sprawa zajmuje całe miejsce, jakie ma do dyspozycji, a ma go tyle, ile jej dasz.

I jeszcze jedno, na koniec, bo bez tego reszta nie zadziała. Jeżeli jedno spotkanie z jedną osobą jest w stanie zająć ci cztery noce, to problemem nie jest to spotkanie. Problemem jest to, że nie masz nic obok. Kiedy w tygodniu dzieje się coś jeszcze, jedna nieodpisana wiadomość wraca do swojego prawdziwego rozmiaru, czyli robi się małą rzeczą, która była fajna i się nie udała.

Ile godzin przewijałeś tamten wieczór, i ile z tego wynikło?

Czytaj dalej: Nie odpisała. Co teraz, kiedy nagle przestała pisać oraz O czym rozmawiać na randce, żeby nie skończyło się na miło. Szerzej i po kolei opisuje to poradnik Znajomość gaśnie po trzecim spotkaniu. Ten temat rozwija książka „Rozmowa, po której coś się dzieje”.

Podeślij komuś, kto to zna: