Przejdź do treści

Blogok. 5 min czytania

Chcesz rozpoznać jej typ, zanim ją poznasz

Facet na serio to książki i blog dla facetów, którzy chcą z kimś być na serio. Zobacz książki

23:14. Leżysz na łóżku z telefonem nad twarzą.

Jutro widzisz się z nią drugi raz. Po pierwszym spotkaniu nie wiesz, co myśleć. Było miło, ale odpisuje nierówno i nie wiesz, na czym stoisz.

Więc robisz to, co umiesz najlepiej. Szukasz. Czytasz. Jeszcze jedna karta.

Wpisujesz w wyszukiwarkę: jak rozpoznać, że dziewczynie zależy. Potem: typy kobiet. Potem: jak rozpoznać niedostępną dziewczynę.

Masz otwarte trzy karty i w każdej ktoś obiecuje, że po pięciu znakach poznasz, z kim masz do czynienia.

Przymierzasz ją do tych list jak zdjęcie do wzoru. Trochę pasuje do jednego typu. Trochę do drugiego. Zależy, który akapit akurat czytasz.

O 23:40 wiesz wszystko o typach kobiet. O niej nie wiesz nic nowego.

Szukasz tej samej instrukcji co wszyscy

Historia wyszukiwania. Przewijasz ją rano przy kawie i widzisz, że przez cały tydzień pytałeś o to samo, tylko za każdym razem trochę inaczej. Jak rozpoznać niedostępną. Co robią, żeby udawać, że im nie zależy. Jak one sprawdzają facetów.

W każdej wersji tego pytania siedzi jedno słowo, nawet kiedy go nie wpisujesz: one.

One. Nie ta jedna, którą poznałeś i której nie rozumiesz. Wszystkie naraz. Jakby kobiety były jedną firmą z centralą, wspólnym oprogramowaniem i jednym podręcznikiem procedur, który wystarczy zdobyć.

To jest założenie całego pytania. Że istnieje gatunek niedostępna dziewczyna, że ma stałe cechy jak model telefonu i że da się go rozpoznać przed rozmową, po samych znakach zewnętrznych. Wystarczy instrukcja obsługi. Do człowieka.

Jest tam jeszcze drugie założenie, cichsze. Że jak ona jest niedostępna, to na pokaz. Że to gra prowadzona przeciwko tobie, którą można rozszyfrować. Prostsza możliwość, że kobieta zwyczajnie nie ma ochoty albo ma inne rzeczy na głowie, w ogóle nie bierze udziału w tym pytaniu.

Skąd się bierze potrzeba katalogu

Z lęku. I to jest zupełnie zrozumiały lęk.

Katalog obiecuje bezpieczeństwo. Jak znasz typ, znasz scenariusz. Wiesz, co powie, zanim powie. Wiesz, co znaczy jej milczenie i co znaczy jej uśmiech. Nic cię nie zaskoczy, a jak nic cię nie zaskoczy, to nic cię nie zrani.

Czytanie o typach czuje się przy tym jak praca. Siedzisz nad tym godzinę, porównujesz, wyciągasz wnioski, jest wrażenie postępu. Tylko to jest ten sam rodzaj postępu co przy każdej innej teorii bez wychodzenia z domu: można przeczytać wszystko i dalej nie zagadać.

No i katalogi dobrze się klikają. Artykuł o siedmiu typach kobiet będzie czytany zawsze, bo obiecuje skrót. Nikt nie wchodzi w tekst pod tytułem ludzie są różni i trzeba ich poznawać po kolei, chociaż to jedyny tytuł, który mówi prawdę.

Katalogowanie ludzi to lęk przebrany za wiedzę. Dlatego tak dobrze się w nim siedzi.

Dlaczego katalog nie działa

Bo ta sama kobieta jest inna we wtorek rano i w piątek wieczorem. Inna przy tobie, inna przy koleżankach, inna przy matce. Inna w tygodniu, w którym dostała podwyżkę, i w tygodniu, w którym choruje jej pies.

Ta, która nie odpisała przez cztery godziny, mogła grać niedostępną. Mogła też siedzieć na zebraniu. Z zewnątrz wygląda to identycznie, a katalog każe ci wybrać interpretację z góry, zanim cokolwiek wiesz.

Sprawdź zresztą, jak to działa w drugą stronę. Ty też bywasz różny. W środę po dobrym dniu w pracy zagadałbyś do każdego. W piątek po awanturze w domu nie odzywasz się do nikogo. Gdyby jakaś dziewczyna po jednym spotkaniu przypisała cię do typu zamknięty, miałaby rację? Miałaby zdjęcie z jednego dnia. Ty z takich pojedynczych zdjęć budujesz całe albumy o ludziach.

Najgorsze zaczyna się po przyklejeniu etykiety, bo od tej chwili filtruje ci wszystko. Uznasz ją za niedostępną, to każde zachowanie zacznie to potwierdzać. Nie odpisała, znaczy niedostępna. Odpisała od razu, znaczy gra w drugą stronę, żeby zmylić. Taka teoria wyjaśnia każdy możliwy fakt, a teoria, która wyjaśnia wszystko, nie mówi nic. To ten sam mechanizm, przez który szukasz drugiego dna w jednym uśmiechu.

Jest też mniej przyjemna strona. Z katalogiem próbujesz już nigdy nie dać się zaskoczyć. A spotkanie z człowiekiem polega dokładnie na tym, że możesz zostać. Jak wiesz z góry, kim ona jest, to jej nie poznajesz. Odhaczasz zgodność z kartą produktu. Ludzie wyczuwają to szybciej, niż myślisz, bo rozmowa z kimś, kto cię już zaszufladkował, przypomina rozmowę z ankieterem. Wszystko się zgadza i nic się nie dzieje.

Co obserwować zamiast typów

Zachowanie. Tej jednej osoby, w tym jednym tygodniu, wobec ciebie.

Proponujesz spotkanie, przychodzi albo nie przychodzi. Przekłada i sama proponuje inny termin albo przekłada i znika. Piszesz, odpisuje i dopytuje albo odpisuje zdawkowo.

To są fakty. Bez teorii i typologii. Nie wyczytasz ich z artykułu, bo dzieją się między wami dwojgiem, a nie między gatunkami.

Jedna uwaga, żeby z katalogu nie wpaść w drugą skrajność. Pojedynczy fakt to nie wyrok. Jedno zdawkowe odpisanie nie znaczy nic, tak samo jak jeden uśmiech nie znaczy wszystkiego. Patrzysz na kierunek z kilku tygodni, nie na pojedyncze klatki.

Człowieka nie rozpoznasz przed spotkaniem. Poznajesz go dopiero w trakcie, po kawałku. To wolniejsze i mniej wygodne, bo bez gwarancji. Ale to jedyna wersja, w której po drugiej stronie jest osoba, a nie egzemplarz z serii.

Jedna rzecz na jutro

Weź kogoś, kogo znasz naprawdę dobrze. Siostrę, kumpelę ze studiów, koleżankę z pracy, obojętne.

Przypisz ją w myślach do typu z tych artykułów, które czytasz wieczorami. Wybierz ten, który pasuje najbardziej.

Potem wypisz fakty o tej osobie, które do wybranego typu nie pasują. Dwa, może cztery. Konkretne rzeczy: co zrobiła, co powiedziała, jak zachowała się wbrew wzorowi.

Zajmie ci to może pięć minut i przy osobie, którą znasz od lat, pójdzie łatwo. O to właśnie chodzi. Jeżeli katalog nie domyka się na kimś, o kim wiesz prawie wszystko, to nie ma prawa domknąć się na dziewczynie, z którą zamieniłeś dwa zdania.

Ten sam ruch możesz potem zrobić z nią, w drugą stronę. Zamiast dopasowywać ją do typu, zapamiętaj jeden fakt, który cię w niej zaskoczył. Fakty starzeją się wolniej niż etykiety. I, kurczę, są po prostu ciekawsze.

Ile godzin oddałeś w tym miesiącu artykułom o rozpoznawaniu kobiet, a ile minut rozmowie z tą jedną?

Czytaj dalej: rozkładanie każdego jej gestu na czynniki oraz Przeczytałem wszystko o podrywie i nadal nie zagadałem. Po kolei opisuje to poradnik Druga randka. Więcej w książce „Rozmowa, po której coś się dzieje”.

Podeślij komuś, kto to zna: