Przejdź do treści

Blogok. 5 min czytania

Boisz się, że pozna po tobie, że to twój pierwszy raz

Facet na serio to książki i blog dla facetów, którzy chcą z kimś być na serio. Zobacz książki

Jesteś u niej trzeci raz. Film skończył się dwadzieścia minut temu i nikt nie sięgnął po pilota.

Ona siedzi blisko. Bliżej, niż siada koleżanka.

Dokładnie wiesz, co może się zaraz wydarzyć. I właśnie dlatego patrzysz na telefon, wstajesz i mówisz, że musisz łapać ostatni autobus.

W autobusie jest pusto. Siadasz przy oknie i układasz wersję dla siebie: byłeś zmęczony, to nie był dobry moment, następnym razem na pewno.

Tylko że znasz prawdę. Nie uciekłeś przed nią. Uciekłeś przed chwilą, w której mogłaby się zorientować, że ty to robisz pierwszy raz.

Masz dwadzieścia osiem, może trzydzieści dwa lata. I sekret, którego pilnujesz mocniej niż hasła do banku.

Najgorsze potrafi trwać trzy sekundy

Weź taką sytuację. Facet ma za sobą kilka okazji i przy każdej staje w miejscu. Raz dziewczyna, z którą siedzi sam na sam, orientuje się, że on jeszcze nigdy tego nie robił. On rzuca jakiś żart, ona się śmieje, idzie dalej.

A on potem myśli o tym jak o czymś, z czego „jakoś się wywinął”. Tak się opowiada o stłuczce. Albo o kontroli biletów. A to był wieczór z dziewczyną, której się podobał. Mówi o nim jak człowiek, który cudem uniknął katastrofy.

A co się naprawdę wydarzyło? Ona się domyśliła. I nic. Nie wyśmiała go, nie wstała, nie wyszła. Był żart i było dalej. Najgorszy scenariusz, ten sam, który trzymał go w blokadzie, wydarzył się naprawdę i trwał może trzy sekundy.

On tego nie zauważył. Zapamiętał tylko, że musiał się bronić.

Nie blokuje cię brak doświadczenia, tylko sekret

Rozdziel dwie rzeczy, bo w głowie sklejają się w jedno.

Pierwsza: nie miałeś jeszcze pierwszego razu. To jest fakt. Nudny, zwyczajny fakt, taki sam jak to, że ktoś nie ma prawa jazdy albo nigdy nie leciał samolotem.

Druga: pilnujesz tego faktu jak tajemnicy wojskowej. I to dopiero jest problem. Bo każde spotkanie z kobietą ma od tej pory drugą warstwę. Na wierzchu rozmowa, spacer, wspólny film. Pod spodem jedno pytanie, które chodzi za tobą cały wieczór: czy dziś się wyda.

Człowiek, który pilnuje sekretu, nie jest obecny. Słuchasz jej i jednocześnie skanujesz rozmowę, czy nie zbliża się niebezpieczny temat. Ona opowiada o byłym, a ty już liczysz, za ile pytań przyjdzie kolej na twoje historie. Potem wracasz do domu i przerabiasz w głowie nie to, co było, tylko to, co prawie się wydało.

I teraz najgorsze. Każda okazja, z której uciekłeś żartem albo ostatnim autobusem, jest dla twojej głowy dowodem. Skoro uciekłeś, to znaczy, że było przed czym. Blokada nie rośnie od braku doświadczenia. Rośnie od ucieczek.

Najdziwniejsze jest to, że myślisz, że jesteś jedyny. A nie jesteś. Takich facetów jest pełno, w twoim mieście też. Tylko że żaden się nie przyzna, bo każdy pilnuje tego samego sekretu co ty. Wszyscy milczą, więc każdy z osobna myśli, że jest sam.

Czego się właściwie boisz

Ten strach we mgle wygląda groźniej niż na papierze. No to po kolei.

Boisz się, że będzie niezgrabnie. Będzie. Pierwszy raz z nową osobą jest niezgrabny dla wszystkich, niezależnie od doświadczenia. Dwoje ludzi, którzy się jeszcze nie znają, potrzebuje czasu. To nie jest egzamin, do którego dało się przygotować w teorii.

Boisz się, że ona porówna. Z kim? Ona jest z tobą, bo chce być z tobą, nie z rankingiem. A jeśli kiedyś trafisz na osobę, która robi z tego konkurs, to problemem nie będzie twoje doświadczenie, tylko ona.

Boisz się, że powie koleżankom. Możliwe. Tylko co dokładnie powie? Że facet, którego lubi, nie miał wcześniej dziewczyny? W jej świecie to nie jest ta sensacja, którą sobie wyobrażasz. Ludzie mają swoje życia.

Najgłębiej siedzi co innego. Boisz się, że ten jeden fakt powie o tobie wszystko. Że „nigdy tego nie robił” znaczy „coś z nim nie tak”. Ten sam mechanizm działa przy trzydziestce bez dziewczyny. Ten fakt mówi o tobie jedno: że jeszcze tego nie robiłeś. Kropka. Całą resztę dopisujesz sam.

Jedno zdanie zamiast całej obrony

Nie musisz nikomu składać raportu ze swojego życia. Ale masz do wyboru dwie drogi i lepiej wybrać je świadomie.

Droga pierwsza: bronić sekretu dalej. Żarty, uniki, ostatnie autobusy. Działa, sam widziałeś. Tylko że każda obrona podnosi stawkę następnej okazji i po paru latach z blokady robi się mur.

Droga druga: mieć w zapasie jedno zwyczajne zdanie na wypadek, gdyby temat przyszedł. „Nie mam w tym doświadczenia.” Bez spowiedzi, bez dramatu, bez spuszczania głowy. Powiedziane tak, jak mówisz, że nie znasz hiszpańskiego.

Sekret ma dokładnie tyle władzy, ile ciężaru mu nadajesz. Zdanie wypowiedziane spokojnie waży mniej niż to samo zdanie wydarte z ciebie po godzinie krążenia wokół tematu. Kobieta, która usłyszy je powiedziane zwyczajnie, często odpowie czymś w rodzaju „aha, spoko”. Bo dla niej to naprawdę nie jest ta bomba, którą nosisz.

A jeśli zareaguje źle? Jeśli wyśmieje, zrobi z tego temat? To też jest informacja. Dowiedziałeś się, z kim masz do czynienia, zanim zdążyłeś się przywiązać. Zaboli, jasne. Ale mniej niż kolejne trzy lata pilnowania sekretu przed każdą następną.

Jedna rzecz na dziś wieczór

Zamknij drzwi do pokoju i powiedz to na głos. Do siebie, do ściany: „nigdy tego nie robiłem”.

Serio, na głos. Nie w myślach, bo w myślach mówisz to sobie od lat i zawsze brzmi jak wyrok.

Powiedz to raz. Potem drugi, spokojniej. Za trzecim tak, jakbyś podawał godzinę odjazdu autobusu. Posłuchaj, jak brzmi zwykła informacja, kiedy nie robisz z niej wyznania.

Mieszkasz z rodzicami i przez ścianę wszystko słychać? Wyjdź na spacer i powiedz to na ulicy, po zmroku, gdzie nikt cię nie zna. Efekt ten sam.

Tyle. Dwie minuty. Nie zmieni twojego doświadczenia, ale pierwszy raz od dawna usłyszysz ten fakt bez echa, które dokleja mu twoja głowa. Zdanie, które umiesz powiedzieć na głos w pustym pokoju, jest o połowę lżejsze przy stole z drugim człowiekiem.

Ile okazji przepuściłeś nie dlatego, że nie chciałeś, tylko dlatego, że mogło się wydać?

Czytaj dalej: Mam 30 lat i nigdy nie miałem dziewczyny oraz kiedy wstyd przestaje być zwykłą nieśmiałością. Więcej o tym w książce „Facet, którego lubią, ale nie pragną”.

Podeślij komuś, kto to zna: