Rozmowa się kleiła, a numeru nie ma. Jak o niego poprosić
Facet na serio to książki i blog dla facetów, którzy chcą z kimś być na serio. Zobacz książki
Szło dobrze przez półtorej godziny. Numeru telefonu i tak nie masz.
Wesele kumpla z pracy, ona siedziała przy stoliku obok, kuzynka panny młodej. Wyszliście przed salę, bo w środku zespół zagłuszał wszystko, i zostaliście tam do oczepin. Śmiała się, ty też, gadaliście o rzeczach, o których nie gada się z kimś, kogo się właśnie poznało. Dałeś jej marynarkę, bo od pola ciągnęło zimnem. W pewnym momencie pomyślałeś, że dawno ci się tak dobrze z kimś nie rozmawiało.
Potem zapytałeś o numer.
Zaśmiała się, że telefon został w torebce na stole, że jeszcze się złapiecie na parkiecie. Nie odmówiła wprost, po prostu jakoś się rozmyło.
Na parkiecie już jej nie złapałeś. Rzuciłeś sam do siebie „jasne” i wróciłeś do swojego stolika.
I od tamtej pory to w tobie siedzi, bo nie zgadza się jedno z drugim. Jak było tak dobrze, to dlaczego nie ma numeru.
Wersja dla kumpla i wersja dla siebie
W poniedziałek przy ekspresie kumpel pyta, jak było na weselu. Mówisz, że wesoło, gadałeś z jedną, numeru nie było, trudno, nie ma tematu.
„Nie ma tematu.”
A w środę wieczorem przeglądasz relacje gości z wesela i szukasz jej w tle każdej, bo z całego wieczoru zostało ci tylko imię.
W opisie jest luz. Prawie słychać wzruszenie ramion. W tym, co robisz potem, luzu nie ma za grosz. To jest język, w którym się o tym mówi, a nie stan, w którym się jest.
Dlaczego dobra rozmowa nie daje numeru sama z siebie
Bo to są dwie różne rzeczy i wymagają od niej dwóch różnych decyzji.
Rozmawiać z kimś przez półtorej godziny na weselu nie kosztuje nic. Jest miło, czas leci, nikt niczego nie obiecuje. Można wstać i odejść w każdej chwili.
Dać numer to jest wpuszczenie kogoś do swojego telefonu. Ktoś obcy będzie mógł pisać do ciebie jutro, pojutrze i za tydzień. Dla wielu kobiet to nie jest drobiazg, i mają po temu powody, o których ty możesz nie myśleć, bo do ciebie nikt nie pisze wieczorami rzeczy, na które nie masz ochoty.
Więc kiedy słyszysz „no nie wiem”, to zwykle nie znaczy „nie chcę cię znać”. Znaczy „nie na tym etapie i nie w ten sposób”.
Dlaczego zacina się akurat przy numerze
Prośba przychodzi na koniec. I już robi się sztywno. Rozmawiacie półtorej godziny, a pytanie pada w momencie rozstania, kiedy jest już trochę niezręcznie i trzeba szybko zdecydować. Najgorszy możliwy moment na decyzję.
Nagle wygląda to jak zamknięcie transakcji. Rozmowa była lekka, nikt niczego nie chciał, i nagle na końcu jednak coś jest do wzięcia. To zmienia charakter całych półtorej godziny wstecz i część ludzi to czuje.
Numer nie jest jedyną drogą, choć prosisz tak, jakby był. Akurat to da się łatwo zmienić.
Co zrobić zamiast prosić o numer
Masz kilka wyjść. Każde jest łatwiejsze dla was obojga.
Zaproponuj coś konkretnego, zanim poprosisz o kontakt. Nie „dasz numer”, tylko „słuchaj, w czwartek idę na to miejsce przy rynku, chcesz iść?”. Jak się zgodzi, numer zrobi się potrzebny sam z siebie i nikt nie musi o niego prosić. Zamiast prosić o dostęp, proponujesz konkretną rzecz.
Albo podaj swój. „To ja ci dam swój, napisz, jak będziesz chciała.” Zero nacisku, decyzja po jej stronie, i dowiesz się prawdy, bo kto chce, ten pisze.
Możesz też poprosić wcześniej, gdzieś w środku rozmowy. W środku rozmowy, kiedy jest luźno, to jest drobiazg. Przy pożegnaniu robi się z tego wydarzenie.
Albo najprościej: zapytaj wprost, ale konkretnie. „Chciałbym się z tobą jeszcze zobaczyć. Napiszę do ciebie w tygodniu?” To jest jasne, nie zostawia niedomówień i jest łatwiejsze do przyjęcia niż sam numer, bo mówi, po co on jest.
A jeżeli i tak nie da
To wtedy trzeba przyjąć rzecz, która wygląda gorzej, niż jest.
Można świetnie z kimś rozmawiać i nie chcieć się z nim widzieć ponownie. Te dwie rzeczy nie są ze sobą związane tak mocno, jak się wydaje. Ludzie miewają udane rozmowy z ludźmi, których nie zamierzają poznawać bliżej, i to nie jest udawanie ani ściema.
Nie znaczy to, że przegapiłeś moment. Nie znaczy, że gdzieś zrobiłeś błąd, którego szukasz od trzech dni. Znaczy tylko, że jej to wystarczyło jako miły wieczór.
I jest jeszcze druga rzecz, której u siebie łatwo nie zauważyć. Mówisz, że nie ma tematu, a parę dni później zastanawiasz się, czy wypada zapytać pannę młodą o jej nazwisko. Numeru nie dostałeś, a i tak szukasz drogi. No i zobacz, jak bardzo ci zależy, choć mówisz, że nie.
Ta rozbieżność męczy bardziej niż sama odmowa. Wiesz, że ci zależy, i jednocześnie udajesz przed sobą, że nie, bo tak podobno wypada. Ten sam odruch każe mówić „i tak mi nie zależało” po każdej nieudanej sprawie, i po każdym takim zdaniu jest ci trochę gorzej, nie lepiej.
Wolno ci powiedzieć: fajnie mi się z nią gadało i szkoda, że nic z tego nie wyszło. To jest całe zdanie i nie trzeba do niego nic dokładać.
Jedna rzecz na jutro
Następnym razem, kiedy będzie ci się z kimś dobrze rozmawiało, zaproponuj konkretną rzecz jeszcze w trakcie rozmowy, nie na pożegnanie.
Nie na koniec, nie przy wyjściu, nie kiedy już zakładacie kurtki. W środku, kiedy jest luźno.
„Ty, a byłaś już w tym miejscu na rogu? Idę tam w czwartek, chodź ze mną.”
Jedno zdanie, bez ciężaru, bo nikt jeszcze nigdzie nie wychodzi. Jak się zgodzi, reszta załatwi się sama. Jak nie, macie jeszcze pół godziny rozmowy przed sobą i nikomu nie zrobiło się głupio.
Ile razy w tym roku było dobrze przez godzinę, a skończyło się na niczym, bo pytanie padło o dwie minuty za późno?
Czytaj dalej: Jak zaprosić dziewczynę na randkę, kiedy nie wiesz dokąd oraz Boję się zagadać do dziewczyny. Te dwie minuty obok niej. Szerzej i po kolei opisuje to poradnik Randki po trzydziestce. Ten temat rozwija książka „Trzy spotkania”.